Przejdź do głównej zawartości

co w diecie piszczy

w końcu wzięłam się ostro za ustalenie swojej diety.
"dieta" to trochę złe słowo, chodzi bardziej o rachubę składników odżywczych i podział procentowy kcal w posiłkach.
oto co ustaliłam:

jadłospis 1200kcal
30% energii z białka - 90g (1,5g/1kg należnej mc.)
25% energii z tłuszczy - 33g
45% energii z węglowodanów - 135g

słów kilka na temat białka. nie jestem żadną kulturystką, nie robię rzeźby (póki co) na siłowni. skąd taka ilość w moim jadłospisie?
wysoka zawartość białka w diecie przede wszystkim:
1. napędza metabolizm
2. sprawia, że nie mamy ochoty na podjadanie
3. czujemy się długo syci
4. zwiększa termogenezę, czyli aby przyswoić białko, potrzebujemy zużyć więcej energii niż np. w przypadku węglowodanów

oto rozkład procentowy:
I śniadanie 30% II śniadanie 15% obiad 25% podwieczorek 10% kolacja 20%

śniadanie zrobiłam większe niż obiad, bo jak zjem marną owsiankę rano to dość wcześnie zaczynam odczuwać głód. wg mnie śniadanie powinno być porządne, w końcu to najważniejszy posiłek w ciągu dnia.
warto zjeść porządną porcję białka, co obudzi nasz metabolizm i nakieruje go na wysokie obroty, stąd też 360kcal na start.

II śniadanie 180kcal. w sam raz na kawę i suszone owoce :)

Obiad jem zazwyczaj przed treningiem, czyli około 15:00, choć zdarza się, że zamienię go z II śniadaniem. zależy o której wstaje. są wakacje więc zazwyczaj jem śniadanie o 9:00, obiad o 12:00 a "II śniadanie" o 15:00. w roku akademickim na pewno to się zmieni.
w każdym razie 300kcal na obiad mi wystarcza. jakiś kurczak, makaron razowy czy kasza no i warzywa. można zmieścić się w 300kcal spokojnie :)

podwieczorek to zazwyczaj mój posiłek przed treningowy, jem jakieś węgle złożone, zazwyczaj migdały, albo orzechy, stąd 120 kcal.

bezpośrednio po treningu jem kolację. obowiązkowo białko i węglowodany złożone. razem 240kcal.
na tegorocznej Ogólnopolskiej Konferencji Dietetyki w Łodzi była mowa o żywieniu w sporcie i tam zostało przedstawione twierdzenie, że po treningu jemy węglowodany proste o wysokim IG + białko.
zgadzam się z tym absolutnie, i dlatego mam problem, bo węglowodany proste np. banana staram się jeść rano, a wieczorem sobie je darować, wolę jeść warzywa, bo dłużej czuję się syta, a jestem nocnym markiem, który zazwyczaj czyta książkę do północy, więc gdy na kolację zjem owsiankę z bananem to mało mnie to satysfakcjonuje.
z innej strony czytałam artykuł, że węglowodany złożone również są dobrym pomysłem na posiłek potreningowy, szczególnie, gdy odbywa się on wieczorem.
szczerze mówiąc nie mam pojęcia, które stwierdzenie ma większy sens, jednak z mojego punktu widzenia węglowodany proste na kolacje to słaby pomysł.

mam nadzieję, że nie walnęłam żadnego dietetycznego ortografa. w razie pytań - piszcie.



kawałek prywaty:

dzisiaj mija rok odkąd byłam na moim pierwszym w życiu koncercie COLDPLAY w Warszawie.
łezka się w oku kręci, było niesamowicie, kolorowo, rajsko wręcz.
chciałabym znowu znaleźć się pod barierkami (pomimo paru siniaków dzień później) i móc śpiewać razem z Chrisem "and it was all Yellow..."



ah. <3


Komentarze

  1. Przydatny post, podoba mi się :) bardzo fajnie wszystko opisałaś, szkoda, że nie można dodać do obserwowanych, pozdrawiamm :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

nawyki, czyli od dzieciństwa do otyłości

czego mi brakuje w każdym sklepie? TEGO! w szczególności na mojej uczelni. wydział medyczny, kierunek dietetyka, a w bufecie same słodycze, frytki i pączki. dobra, znajdzie się miejsce na jakieś jabłko i kanapki, ale to wciąż za mało, żeby zmieniać zwyczaje naszego społeczeństwa. wydajemy miliony na edukację, a zapominamy o tym, żeby zaczynać u podstaw. wiadome, że nie można popadać w paranoję, każdy powinien dokonywać świadomych wyborów pomiędzy batonem, a jabłkiem, ale nasz mózg ma to do siebie, że "jemy oczami". widząc kolorowe etykietki po prostu wariujemy. czytałam gdzieś, że był pomysł na ustawę mówiącą to tym, żeby produkty wysoko przetworzone były pakowane w szare, nierzucające się w oczy opakowania. co byście wybrali, mając do wyboru snickersa w szarym opakowaniu, a stojące na półce te załączone wyżej cuda? no właśnie. my, dorośli to jeszcze pół biedy, jesteśmy w miarę świadomi (no nie zawsze..) tego, co jemy i co się z tym wiąże. ale wyobraźmy so...

Stałam się słońcem

Zbliża się Dzień Kobiet. Nie wiem czy Was również, ale mnie bardzo irytują wszędobylskie reklamy czego kobieta potrzebuje i co jeszcze powinna posiadać (w domyśle: żeby być wystarczającą). Lokówki, prostownice, depilatory, patelnie czy odkurzacze. Sugerowanie takich prezentów sprowadza rolę kobiet do "wyglądających" i "dbających o mir domowy" istot, które nie mają nic więcej do zaoferowania. I ja wszystko rozumiem - marketing dźwignią handlu i każda okazja się nada na podwyższenie sprzedaży. Ale wejdźmy w to głębiej. Czy depilator to jest naprawdę to, czego Twoja kobieta/siostra/mama potrzebuje? Czy może dając jej ten prezent uznajesz, że Dzień Kobiet odhaczony i "weź się babo odczep"? Czy nie lepiej poświęcić jej chwilę uwagi, okazać troskę, a jeśli już kupić prezent to taki, który powie "dziękuję, że jesteś (nawet z nieogolonymi nogami)"?  Drogie Panie, czy naprawdę potrzebujemy non stop się udoskonalać i dążyć do wersji idealnej (która nie ist...

nie stresuj się

pisałam gdzieś niedawno o książkach, które nabyłam w bibliotece. jedną z nich była pozycja   "Dlaczego zebry nie mają wrzodów? Psychofizjologia stresu." Roberta M. Sapolsky'ego  wydanie z 2010 roku, ponieważ są wcześniejsze edycje (nic w świecie nauki nie jest stałe) był to strzał w dziesiątkę :) napisana świetnym, prostym językiem, pełnym metafor i zabawnych historii oraz adnotacji. najważniejszymi zagadnieniami, które mnie interesowały była rola stresu w związku z żywieniem oraz ze snem. jak pisałam we wcześniejszym poście, stres ma ogromne znaczenie w obniżaniu poziomu naszego zdrowia. po pierwsze: mocno się zestresuj, a najdzie Cię ochota na jedzenie lub odwrotnie - stracisz apetyt. dlaczego tak się dzieje? dlaczego jedni pałaszują pół lodówki w obliczu podwyższonych ilości glikokortykoidów (główny hormon stresu) a inni nawet o tym nie myślą? Sapolsky tłumaczy to tak: "Podczas działania stresora zarówno apetyt jak i magazynowanie energii były...