każdy z nas choć raz kupił sobie jakieś cud tabletki, po których miał mieć piękne, lśniące włosy, gładką cerę, widział w ciemnościach etc.
na rynku jest multum takich specyfików.
suplementy diety, bo o nich mowa są plagą naszych czasów. w zeszłym roku przychód krajowych firm wyniósł ok. 2,5 MILIARDA ZŁ. najbardziej pożądane preparaty to błonnik i kompleksy witamin i minerałów. czyli jednym słowem cuda na kiju.
dlaczego cuda na kiju?
a no dlatego.
po co faszerować się tabletkami, skoro można wszystkie potrzebne nam składniki czerpać z pożywienia?
zażywając tabletki, owszem, jakąś część składników przyswoimy, ale na pewno nie w takiej ilości jak w przypadku zwykłego jedzenia.
a firmy farmaceutyczne tylko czekają aż pójdziemy do apteki po cudowny preparat na siłę a la Popeye.
żadne tabletki nie dadzą nam tego efektu, co zbilansowana, właściwie dobrana do naszych potrzeb dieta.
nie mówię tutaj oczywiście o przypadku np. ciąży, gdzie suplementacja kwasem foliowym jest konieczna.
ale np. o preparatach typu Belissa, czy Capivit, które po dłuższym czasie stosowania obciążają naszą wątrobę.
w drugim numerze Women's Health jest super tabela o setce najlepszych produktów, które królują jeśli chodzi o zawartość poszczególnych składników.
proszę powiesić na lodówce! albo jeszcze lepiej: na apteczce.
pozdrawiam
Ola
na rynku jest multum takich specyfików.
suplementy diety, bo o nich mowa są plagą naszych czasów. w zeszłym roku przychód krajowych firm wyniósł ok. 2,5 MILIARDA ZŁ. najbardziej pożądane preparaty to błonnik i kompleksy witamin i minerałów. czyli jednym słowem cuda na kiju.
dlaczego cuda na kiju?
a no dlatego.
po co faszerować się tabletkami, skoro można wszystkie potrzebne nam składniki czerpać z pożywienia?
zażywając tabletki, owszem, jakąś część składników przyswoimy, ale na pewno nie w takiej ilości jak w przypadku zwykłego jedzenia.
a firmy farmaceutyczne tylko czekają aż pójdziemy do apteki po cudowny preparat na siłę a la Popeye.
żadne tabletki nie dadzą nam tego efektu, co zbilansowana, właściwie dobrana do naszych potrzeb dieta.
nie mówię tutaj oczywiście o przypadku np. ciąży, gdzie suplementacja kwasem foliowym jest konieczna.
ale np. o preparatach typu Belissa, czy Capivit, które po dłuższym czasie stosowania obciążają naszą wątrobę.
w drugim numerze Women's Health jest super tabela o setce najlepszych produktów, które królują jeśli chodzi o zawartość poszczególnych składników.
proszę powiesić na lodówce! albo jeszcze lepiej: na apteczce.
pozdrawiam
Ola
A co z suplementami dla sportowców- amatorów...? Ciekawi mnie, czy ich łykanie ma jakiś sens w ogole, czy jest to bardziej akcja nakręcana przez producentów, którzy chca zarabiać na suplemenach
OdpowiedzUsuńKingo, jeśli chodzi o sportowców wyczynowych, sprawa ma się zupełnie inaczej. Z racji zwiększonego wysiłku fizycznego rośnie zapotrzebowanie na energię jak i na podaż makro i mikroskładników. Nie zawsze jest możliwe zapewnienie odpowiedniej podaży, ponieważ taki człowiek nie robiłby nic, tylko jadł, a przecież musi trenować. Stąd też rynek odżywek i suplementów dla sportowców jest bardzo bogaty w różnorodne produkty.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o sportowców - amatorów, lepiej udać się do dietetyka sportowego w celu odpowiedniego dobrania suplementów, np. w przypadku gdy chcemy uzyskać efektywniejszy przyrost masy mięśniowej, niż samemu łykać różne mieszanki, ponieważ istnieje ryzyko uszkodzenia wątroby, czy nerek.