Już trochę się znamy. Wiecie, że lubię pisać (szczególnie późno w nocy, propsuje wynalazcy podświetlanej klawiatury). Lubię się dzielić spostrzeżeniami i myślami. Słowo pisane zawsze było mi bliższe niż mówione. Nie lubię gadać. I nie mówię tutaj o prowadzeniu rozmowy w celu szeroko rozumianego poznania, tylko o gadaniu dla samego gadania. Wolę pomilczeć. Z pisaniem jest inaczej niż z mówieniem. Spod palców potrafią wyjść słowa nigdy wcześniej niewyartykułowane, przeżycia nieuświadomione i nieposkromione, zaprzeczone wręcz. Nie bez powodu psychologia używa pisma jako narzędzia terapeutycznego. Nie potrafisz opowiedzieć? Napisz. Zacznij stawiać literę za literą, a to samo wypłynie.
Przewertowałam dzisiaj ćwierć "internetów" w poszukiwaniu inspiracji, która w jakimkolwiek stopniu zmusiłaby mnie do pisania magisterki. Jak widać po tym poście - z marnym skutkiem.
Wpisałam w google "kryzys twórczy" (hehe), mając nadzieję na znalezienie cudownego remedium na moje nicniechciejstwo. Doszłam do podstrony o Erichu Frommie, zastanawiając się, czy "Mieć" tytuł magistra a "Być" magistrem robi jakąś różnicę (doszłam do tego, że jest ona kolosalna) oraz poradnika o tym jak radzić sobie z brakiem weny, gdy wszyscy naokoło pytają "no jak tam magisterka?".
No więc piszę.
I wiecie co? To działa. Samo pisanie o tym daje jakieś tam poczucie sprawstwa, no bo COŚ przecież zrobiłam. Chociaż efektem nie było kilka kolejnych stron z rozdziału o wpływie stresu na organizm człowieka. Ale zrzucenie z siebie ciężaru swojego nieogarnięcia, złapanie oddechu, zmiana torów z tych prowadzących do ślepej uliczki na te dające drogę wyboru i nie zapętlanie się w makabrycznym pędzie jest dla mnie ważniejsze.
Psychologia jest piękna. I postaram się Wam to udowadniać.
be aware. it's just beginning.
A
Przewertowałam dzisiaj ćwierć "internetów" w poszukiwaniu inspiracji, która w jakimkolwiek stopniu zmusiłaby mnie do pisania magisterki. Jak widać po tym poście - z marnym skutkiem.
Wpisałam w google "kryzys twórczy" (hehe), mając nadzieję na znalezienie cudownego remedium na moje nicniechciejstwo. Doszłam do podstrony o Erichu Frommie, zastanawiając się, czy "Mieć" tytuł magistra a "Być" magistrem robi jakąś różnicę (doszłam do tego, że jest ona kolosalna) oraz poradnika o tym jak radzić sobie z brakiem weny, gdy wszyscy naokoło pytają "no jak tam magisterka?".
No więc piszę.
I wiecie co? To działa. Samo pisanie o tym daje jakieś tam poczucie sprawstwa, no bo COŚ przecież zrobiłam. Chociaż efektem nie było kilka kolejnych stron z rozdziału o wpływie stresu na organizm człowieka. Ale zrzucenie z siebie ciężaru swojego nieogarnięcia, złapanie oddechu, zmiana torów z tych prowadzących do ślepej uliczki na te dające drogę wyboru i nie zapętlanie się w makabrycznym pędzie jest dla mnie ważniejsze.
Psychologia jest piękna. I postaram się Wam to udowadniać.
be aware. it's just beginning.
A
![]() |
| żródło: kpu.ca |

Komentarze
Prześlij komentarz