Trudno się z tym kłócić że Święta już za rogiem. Staram się jak mogę żeby chwycić ducha świąt za dupsko jednak mam z tym spory problem. Myślę, że nie jestem jedyną, która ducha świąt zgubiła razem ze swoimi mleczakami. Ten rok, a raczej końcówka jest dla mnie wybitnie smutna, więc i w Święta nie spodziewam się fajerwerków. Piszę o tym, żebyście byli świadomi że Święta to nie tylko radość, szczęście, prezenty i zabawa. To też smutek, tęsknota, samotność i łzy. Więc gdy będziecie zaczepiać kogoś przy stole żeby "w końcu się uśmiechnął" pomyślcie najpierw, że może on nie ma na to siły, nie ma powodu. Może to, że siedzi z Wami przy tym stole to jedyne na co go stać. Doceńcie tą obecność. Bądźcie.
Życzę Wam i sobie żeby te Święta obudziły w Was radość dziecka, które dopiero zaczyna gubić mleczaki. Żeby przy stole nie zabrakło szczerych rozmów, wsparcia oraz rodzinnego ciepła.
Żeby nadchodzący rok i każdy kolejny był niezmienną motywacją do działania, choć wiem, że nie jest to łatwe.
Ola

Komentarze
Prześlij komentarz